Wyleczyć raka płuc olejem z konopi

Wyleczyć raka płuc olejem z konopi

Oto historia 54-letniej Sharon Kelly, żony i matki, u której zdiagnozowano śmiertelnego raka płuc. W grudniu 2013 roku nie dawano jej żadnych szans na przeżycie więcej niż paru miesięcy. Na szczęście Sharon podjęła decyzję, która zdumiała jej lekarzy. 

W poniedziałek, 16 grudnia 2013 roku Sharon zaczęła skarżyć się na lekki ból z lewej strony żeber. W poprzedni piątek była na masażu, więc pierwotnie pomyślała że to jego efekt. Jednak dni mijały, a ból robił się coraz silniejszy. Więc 19 grudnia zdecydowała się na badania i usłyszała straszną wiadomość – rak płuc.


Do połowy stycznia jej stan pogorszył się jeszcze bardziej. Sharon dowiedziała się, że rak się rozprzestrzenił do podszewki płuc i do węzłów chłonnych. Z rakiem płuc w IV stadium zostało jej tylko 6-9 miesięcy życia. Zapytała, czy w grę wchodzi operacja lub promieniowanie, ale usłyszała tylko „jest za późno, żeby zrobić cokolwiek”. Lekarze odradzali nawet chemioterapię, ponieważ mogłaby ona jeszcze pogorszyć jej stan. Doradzali tylko „cieszenie się tym krótkim czasem, który jej pozostał” zamiast skupić się na tym, aby ją wyleczyć.

Po diagnozie poddali się, nie widząc szans na poprawę stanu Sharon i nie chcieli nawet próbować.
5-centymetrowy guz w lewym płucu, węzły chłonne zarażone rakiem zarówno w klatce piersiowej jak i u podstawy szyi, oraz płyny wokół serca które również zostały przedstawione jako stadium raka. Pod koniec stycznia lekarze nadal nie rozpoczęli żadnej terapii, czekając na biopsję pierwotnego guza, jednak Sharon uparła się i zażądała chemioterapii. Rozpoczęła leczenie prawie 2 miesiące po zdiagnozowaniu.
Kobieta przecierpiała dwie tury chemioterapii aż do końca lutego, gdy test na mutację EGFR wyszedł pozytywny. Oznaczało to, że nie mogła dłużej otrzymywać tej samej chemii co do tej pory, dostała więc inną, Tarcevę. Dowiedziała się, że nie zabije ona raka a jedynie spowolni rozwój choroby i da jej trochę więcej czasu. Użycie Tarcevy w historii zmniejszało co prawda raka, ale były to przypadki nieliczne i tylko na krótki czas. Po jakimś czasie choroba wróci i zaatakuje jeszcze mocniej. Sharon została bez żadnej nadziei na przeżycie i odesłana do domu, żeby spokojnie umrzeć.

Walka olejem konopnym

Pozostała bez żadnych opcji Sharon była załamana. Jej najmłodsza córka jednak wyruszyła w odmęty Internetu, aby znaleźć jakieś odpowiedzi. Natrafiła na wyznania ludzi, którzy odnieśli sukces terapią konopną. Ludzi takich jak Stan Rutner, który pokonał raka płuc olejem z konopi. Zadzwoniła natychmiast do matki i zasugerowała ten rodzaj leczenia, jako że nie pozostało jej nic innego. Na szczęście Sharon była otwarta i zdecydowała się spróbować. Co miała do stracenia?


26 lutego 2014 roku, Sharon rozpoczęła terapię. Neville, jej mąż, zrobił dla niej pierwszy olej. Sharon zaczęła od małych dawek, jednak doskwierało jej po tym zmęczenie. Brała pod język tyle oleju co ziarenko ryżu co 3 godziny, tylko przed pójściem spać trochę więcej. Razem ze stosowaniem oleju, Sharon zaczęła robić sok ze świeżych liści i pączków konopi, oraz dodawała to do swojego „super smoothie”.
W maju dowiedziała się o czopkach z olejem konopnym. Nadal miała problemy z doustnym przyjmowaniem leku, ponieważ robiła się bardzo zmęczona. Jednak gdy spróbowała czopków, ta dolegliwość ustąpiła. Do tego była w stanie w końcu brać zalecany dla agresywnego raka 1 gram oleju dziennie. Do zrobienia czopków mieszała olej konopny z olejem z kokosa i umieszczała go w strzykawce, co nazywała metodą „w górę i do środka”. Wieczorem zażywała jeszcze większą dawkę, co zapewniało jej spokojny i twardy sen.


Kolejną bardzo ważną rzeczą, którą Sharon zrobiła, było przejście na dietę alkalizującą. Odstawiła czerwone mięso, chleb, cukier, nabiał, ziarna i przetwarzane jedzenie. Jadła kawałek organicznego mango 3 razy w tygodniu, bo – jak przeczytała – pomaga to oczyścić receptory CBD. Każdego ranka zażywała też swoje „super smoothie”, które zawierało kapustę, seler, marchew, pół pomarańcza, jabłka,szparagi, buraki, imbir i kurkumę. Do swojej diety dodała również: sok winogronowy i granatowy, cynamon, mrożone jagody, herbaty, kakao, nasiona Chia, białko konopne, spirulinę i witaminę C. Dodawała również krople tlenu do swojej filtrowanej wody kilka razy dziennie, wciąż trzymając się diety nisko-węglowodanowej.


Guzy Sharon zaczęły się kurczyć po 2 miesiącach. Do lipca główny guz z 5 cm zmalał do 2.1 cm a węzły chłonne były normalnych rozmiarów. Płyny dokoła jej serca i szmery w podszewce płuca „zdawały się zniknąć” jak to ujęli lekarze. Wygląda więc na to, że cokolwiek Sharon robiła, działało!

Wyleczenie raka

3 września 2014 roku Sharon miała wykonywany drugi skan CT i otrzymała najlepsze wieści do tej pory. Skan ten nie wykazał żadnych komórek rakowych w jej organizmie. Pozbyła się raka już po 7 miesiącach stosowania konopi. Jej onkolog była oszołomiona, jako że to pierwszy przypadek o jakim słyszała, gdzie Tarceva doprowadziła do pełnego wyzdrowienia. Na początku terapii Sharon powiedziała lekarce, że myśli o terapii konopiami, a ta kazała jej uwagę, bowiem nie zostały one przetestowane medycznie w połączeniu z Tarcevą. Teraz z guza została tylko tkanka bliznowata, Sharon jest w 100% wolna od raka!
Minęło już 13 miesięcy od diagnozy i Sharon nadal jest z nami. Dziękuje Bogu i konopiom za wspaniałe uzdrowienie. Gdyby posłuchała lekarzy, czekałaby tylko na śmierć w domu. Zamiast tego Sharon i jej mąż wzięli sprawę w swoje ręce i dali szansę alternatywnej metodzie leczenia. Gdyby nie to, dawno już by jej tu nie było. Sharon czeka na kolejny skan PET, teraz szczęśliwa, pełna nadziei i zdrowa.

Źródło:http://www.cureyourowncancer.org/the-sharon-kelly-story-how-she-beat-her-lung-cancer-with-cannabis-oil.html